Problemy pierwszego świata czyli macbook okiem użytkownika Windows

Jestem geekiem(a może nerdem?) jeśli chodzi o nowe technologię. Po prostu je uwielbiam, ale mimo tego nie mogłem przekonać się do jednego (i to w cale nie do takiej nowości). Nie mogłem przekonać się do laptopa. Po prostu pogardzałem takim sprzętem. Liczyła się dla mnie tylko stacjonarka wraz z jej nieposkromioną (do czasu) mocą. Aż pewnego dnia coś we mnie pękło:

Muszę kupić sobie laptopa

Wzbraniałem się przed tym długi czas, ale w końcu nie wytrzymałem. Jadę do domu na święta a muszę mieć dostęp do komputera. Dostęp nieograniczony tym, że ktoś chce iść spać albo postanowił odrobić zaległości w “Grze o Tron”. No cóż jak mówi przysłowie jak mus to mus (inne mówi nie miała baba kłopotu, kupiła sobie prosię, ale o tym później). Poważna analiza stosunku zapotrzebowania do możliwości doprowadziła mnie do wniosku: kup sobie macbooka, który nie dość, że ma niezłe parametry techniczne to dodatkowo umożliwi ci naukę Objective-C.

Pierwsze wrażenie

No dobra może nie jest to za duże, ale przecież właśnie tego chciałem. Wyjmuje go z eleganckiego pudełka. Naciskam start i po chwili oczom moim ukazuje się nowe środowisko. Nadmienię przy tym, że mój ostatni kontakt z komputerem ze środowiskiem innym niż Made in Redmond miał miejsce już jakiś czas temu (Androida nie wliczam), ale mimo tego nie był to dla mnie żaden szok. Najpierw konfiguracja kilku rzeczy, aktualizacja, powiązanie z kontem iTunes, jakieś HelloWorld! w XCode. Możemy wreszcie zainstalować Windows.

Ciągnie wilka do lasu

Nie jestem w stanie zmienić przyzwyczajeń zakorzenionych od wielu lat. Jestem użytkownikiem Windows począwszy od Win 95 a skończywszy na Windows 8.1(stan na 2014-08-20) i to pomimo wzlotów i upadków (Windows Me, Vista). I choćbym nie wiem jak udawał nic tego nie zmieni. Musiałem mieć Windowsa na moim laptopie więc go zainstalowałem. Miałem kilka opcji, ale np. Parallels nie wchodził w grę ze względu na jego koszt (przecież spłukałem się kupując maka). Pozostał mi więc darmowy BootCamp. Wygodnie podzieliłem dysk na dwie części nagrałem co trzeba na pendrive i o ile mnie pamięć nie myli 20 minut później Windows 8.1 śmigał aż miło.

Problemy… problemy…

Instalacja poszła szybko (SSD rulez!) i na szczęście obyło się bez problemów. Do czasu aż chciałem zmienić tapetę. Jak tu %#@!#! kliknąć prawym przyciskiem myszy (na trackpadzie)?! No nie da się normalnie. Na szczęście jest internet. Na blogu Konrada Kolasy znalazłem rozwiązanie. Należy położyć dwa palce na trackpadzie i nacisnąć przycisk (intuicyjne jak cholera). Pewnie jestem uprzedzony myślę.
Czas na instalację VisualStudio. Sprawnie i szybko bez żadnych problemów. To może chwilka kodowania dla relaksu z piwkiem w ręku? No Visual jak Visual, ale ta podświetlana klawiatura. No po prostu cudo. Niestety piwko spowodowało pewne roztargnienie. Zamiast IList wpisało mi się Ilits. Poprawię to raz dwa tylko gdzie jest przycisk Delete?! Jak to go nie ma!!! To jak ja będę wycinał wiersze za pomocą Shift+Delete? Odpalam internet (coś ta przeglądarka nie wyraźna, ale o tym później) i szukam rozwiązania. Jest! Zamiast jednego Delete naciskamy Fn+Backspace (dzięki myapple). Ocenę tego sposobu wywołania Delete pozostawię bez komentarza (komentarz zakwalifikowałby ten blog do strefy 18+).
Wspominałem coś może o niefajnym wyglądzie przeglądarki? No nie spodziewałem się tak słabego wyglądu przy ekranie Retina (2560×1600). Przyczyną było ustawienie programu. Należało zaznaczyć coś o nazwie “Wyłącz skalowanie ekranu dla ustawień o wysokiej rozdzielczości DPI”. Niby błahostka, ale niesie za sobą poważne konsekwencje.

WinForms

W poprzednim wpisie wspominałem, że nie lubię już WindowsForms. Mój mac też się do tego przyczynił. Nie będę się co do tego rozpisywał gdyż wszystko co potrzebne powiedział już Paweł Łukasik i Scott Hanselman.

Windows Phone

Wiele byłem w stanie wytrzymać, ale to już wyczerpało moją cierpliwość. Zostałem poproszony o zrobienie HD Screenów do aplikacji na Windows Phone. Co za problem pomyślałem. Podpinam źródła odpalam emulator robię screeny. I voilà. Tylko czemu emulator nie chce się włączyć (a byłem przekonany że już go włączałem, ale może się myliłem)? Co ciekawe błąd wskazuję na to że mam nieodpowiedni procesor do wirtualizacji.
WPEmulatorError
(swoją drogą skrót do zrobienia printscreena aktywnego okna to fn + Shift + Alt + F11)
Rzut oka na stronę Intela i wszystko gra procesor obsługuje wirtualizację. Szukam rozwiązania w Google a tam włącz w Biosie wirtualizacje. Taaa włącz w Biosie na maku. Co więc tu zrobić no chyba nie da się nic. Uruchomiłem więc maca ponownie, wybrałem uruchomienie MacOsX, napisałem jakiś kod aby się odstresować po czym ponownie uruchomiłem Windows. Emulator działa od strzała. WTF? BIOSU nie ma do UEFI nie idzie się dostać, ale aby włączyć niezbędne instrukcje procesora najpierw wystarczy uruchomić OSX a następnie Windows. Nie rozumiem dlaczego, ale to działa (rozumiem za to, dlaczego korzystający z Parallels dziwili się moim problemem).

Podsumowanie

Czy kupiłbym maca jeszcze raz? Z pewnością. Choć znowu bym się złościł np. na koszt oryginalnej przejściówki z DispalyPort na VGA (konieczna do niektórych rzutników). Tylko, że są to jak napisałem w tytule problemy pierwszego świata czego sobie i wam życzę.

7 thoughts on “Problemy pierwszego świata czyli macbook okiem użytkownika Windows

  1. Pingback: dotnetomaniak.pl
  2. Programista Windows kupił Maca 😀

    A tak serio – problemy z klawiaturą na VS odpadają jak się przełączysz na Vim mode. A nawet jak nie masz takich problemów – to i tak polecam 🙂 Zwłaszcza, że vim jest wszędzie oprócz windowsa, więc na innych środowiskach od razu masz dość potężny edytor do pisania różnych rzeczy 🙂 no i linię kasujesz naciskając 2 razy dd zamiast shift + delete.

    1. No tak vim mode. Wspaniała sprawa do straszenia stażystów 😉 Sam czasem korzystam. Oczywiście dd działa tylko czy skopiuje to co usunie do schowka? Szczerze mówiąc to się już przyzwyczaiłem

  3. Parallels często ma promocje -$20 czy -$30, tak więc da się kupić taniej. Osobiście polecam bo posiadanie odpalonego na raz OS Xa i Windows’a czy jeszcze jakichś innych systemów jest (dla mnie) niezastąpione. Można też korzystać z darmowych programów do wirtualizacji jako VirtualBox.

    Problem z Windows Phone mam ten sam, ale tu może byc minus Parallelsów. Restart nie pomógł ;).

    Pozdrawiam,
    Paweł

  4. A ja ostatnio zakupiłem “złomka” z 2006r na procku CoreDuo, i wiecie mimo że nie mogę zrobić upgradu do OS X 10.7 nawet to i tak jakoś lepiej śmiga niż W8 ;D no niestety nie udało Mi się znaleźć sposobu żeby jakoś C# na OS X odpalić ale będę próbował (z MONO jest problem ze względu na na brak OS X10.7) ale w iStoku przy zakupie noweg maczka coś tam za złomik mają odliczyć:D

  5. Oprócz Parallers jest jeszcze VMWare Fusion. Jest tanszy, (tez czasem sa promocje- mi sie udalo kupic za $38) i licencja pozwala na instalowanie na paru swoich komputerach.
    Testowalem oba i jakos VMWare bardziej do mnie przemawia. Poza drobnymi szczegolami, to raczej niczym sie nie roznia. Oba potrafia zrobic maszyne wirtualna ze starego PC oraz zwirtualizowac partycje bootcamp – nie ma potrzeby sie przelaczac z macosx, zeby cos zrobic;)

    BTW. Fajnie, ze jest wiecej programistow .Net pracujacych na macu;)

Comments are closed.